Friederike von Reden, dla rodziny i przyjaciół po prostu Fritze, urodzona jako baronowa Riedesel zu Eisenbach, była żoną pruskiego ministra Fryderyka Redena. Do historii Śląska przeszła jako „patronka Kotliny Jeleniogórskiej”, uhonorowana za wieloletnią działalność charytatywną, edukacyjną i mecenasowską w regionie.
Przeczytaj więcej o życiu tej wybitnej kobiety w naszym artykule na wroclawanka.eu.
Rodzina pułkownika Riedesela
12 maja 1744 r. w Wolfenbüttel, w rodzinie braunszwickiego pułkownika Friedricha Adolfa Riedesela, barona zu Eisenbach i Frederiki von Massow, urodziła się ich druga córka, Fritze.
Baron Eisenbach był energicznym i aktywnym człowiekiem, więc brał udział w prawie wszystkich konfliktach zbrojnych, które miały miejsce w Europie. Walczył nawet po stronie Brytyjczyków w Ameryce, a jego żona i trójka dzieci musieli za nim podążać.
Pomiędzy „bitwami i kampaniami” rodzina pułkownika mieszkała w rodzinnej posiadłości w Brunszwiku, wykorzystując „czas pokoju” na odpoczynek i edukację dzieci. Zimy rodzina Riedesel spędzała zazwyczaj w Berlinie. To właśnie tutaj, pod koniec 1792 roku, 19-letnia Friederike poznała starszego od niej o 22 lata hrabiego Fryderyka Wilhelma von Reden. Stało się to podczas balu maskowego w domu jej wuja, ministra von Massowa.
Von Reden był wówczas właścicielem majątku Buchwald (Bukowiec) w Karkonoszach, gdzie stworzył wzorcową farmę i założył wspaniały angielski park krajobrazowy. Było to jednak tylko jego hobby; dziełem życia von Redena było górnictwo i hutnictwo na Śląsku, w które był zaangażowany od 1779 roku.
W 1800 roku generał Riedesel zmarł. Wdowa po nim osiedliła się w Berlinie przy Leipziger Straße. Tutaj Fritze ponownie spotkała von Redena. Ich związek został wznowiony i trwał przez jakiś czas. W końcu, w kwietniu 1802 r., Reden wyznał swoje uczucia w liście do Fritze. Dziewczyna z kolei przemyślała sprawę i po przedyskutowaniu propozycji hrabiego z rodziną, zgodziła się za niego wyjść.

W tym samym roku, 9 sierpnia, została żoną von Redena, a 14 sierpnia nowożeńcy przeprowadzili się do Bukowca.
Wdowa von Reden
Para nie miała dzieci, ale żyła w miłości i harmonii przez 12 lat. W 1815 r. hrabia von Reden zmarł, a Friederike rozpoczęła okres wdowieństwa, który trwał prawie 40 lat. Swój nowy cel w życiu odnalazła w wierze, dobroczynności, edukacji i mecenacie. Ponadto, jako spadkobierczyni hrabiego, wdowa von Reden zarządzała majątkiem Buchwald, zajmowała się hodowlą pszenicy i uprawą lnu.
Z czasem zamek stał się kulturalnym i duchowym centrum regionu, a sama dolina miejscem spotkań i komunikacji polskiej i niemieckiej arystokracji.
Na przykład w tym czasie feldmarszałek Gneisenau kupił posiadłość w Mysłakowicach, kilka lat później książę Wilhelm Pruski, brat króla Fryderyka Wilhelma III, osiadł w Karpnikach, a następnie książę Radziwiłł przeniósł się do Ciszycy koło Kowar. Wszystkie te osoby stały się później bliskimi przyjaciółmi hrabiny von Reden i często odwiedzały Buchwald.
Towarzystwo Biblijne i wioska dla emigrantów
W 1815 r., na krótko przed śmiercią, hrabia von Reden założył w Bukowcu Towarzystwo Biblijne. Był to jego ostatni znaczący projekt. Wspieranie i rozwijanie organizacji edukacyjnej stało się dla Friederike sprawą honoru i hołdem dla ukochanego męża.
W ten sposób uczniowie bukowieckiej szkoły otrzymywali prezenty od hrabiny każdego roku we wszystkie ważne święta religijne i świeckie, a także w jej urodziny i urodziny jej zmarłego męża.
Pod przewodnictwem dożywotniej przewodniczącej Towarzystwa Biblijnego, Friederike von Reden, organizacja rozkwitła i stała się ważną częścią życia społecznego na Śląsku, od której działalności w dużej mierze zależało finansowanie ważnych projektów społecznych i kulturalnych w regionie.

Ponadto Friederike realizowała również własne pomysły, na przykład była zaangażowana w tworzenie wioski dla „imigrantów” w Karkonoszach. W 1837 r. stanęła na czele komitetu, który pomagał protestantom wyrzuconym z domów z powodu ich przekonań religijnych. W końcu komitet osiągnął swój cel: 422 mieszkańców Zillertal (Tyrol) otrzymało pozwolenie od króla Prus na osiedlenie się na Śląsku.
Kościół Wang
W 1841 r. król Prus zwrócił się do hrabiny von Reden z nietypową prośbą. W 1840 roku w norweskim mieście Wang postanowiono wybudować nowy kościół na miejscu starego. Johann Dahlem, profesor z Drezna, kupił zabytek architektury, aby uchronić go przed zniszczeniem, ale nie było go stać na dalsze koszty związane z jego transportem do Prus. Fryderyk Wilhelm IV dowiedział się o tym i nakazał pokrycie kosztów ze skarbu państwa.
Następnie trzeba było zdecydować, gdzie budynek ma stanąć. Hrabina von Reden nie poparła królewskiego pomysłu budowy kościoła na Pawiej Wyspie w Berlinie, a monarcha polecił jej znaleźć miejsce na własną rękę.
Friederike poradziła sobie z tym zadaniem. Z jej punktu widzenia mądrą decyzją było założenie „norweskiego” kościoła na Śląsku, powyżej Mysłakowic, gdzie najbliższe wioski: Forsta (Budniki), Wolfshau (Wilcza Poręba), Baberhäuser (Borowice), Bruckenberg (Karpacz Górny), ludzie mogli uczęszczać na nabożeństwa. Co więcej, w tych wioskach od 100 lat nie było kościoła, ponieważ stary się rozpadł i nie było pieniędzy na budowę nowego. Hrabina zaoferowała również budowę domu dla pastora i szkoły w tym samym stylu co kościół.
Królowi spodobał się ten pomysł. Kościół został nazwany Wang i poświęcony Chrystusowi Zbawicielowi. Całkowity koszt budowy wyniósł 23 000 talarów. Monarcha hojnie podarował hrabinie 40 000 talarów, a ona przeznaczyła resztę tej kwoty na pomoc potrzebującym.
Sama odbudowa rozpoczęła się w 1842 r. 2 sierpnia król w towarzystwie hrabiny położył kamień węgielny i rozpoczęto prace.
W archiwach zachowała się korespondencja pomiędzy Friederike von Reden a Wilhelmem IV, z której wynika, że król wnikał we wszystkie szczegóły procesu. Z dokumentów wynika również, że kościół Wang zajmował cały wolny czas hrabiny: wszystkie elementy dekoracji kościoła, jego rysunki, szaty liturgiczne i naczynia liturgiczne przeszły przez jej ręce.
W lipcu 1844 r., w obecności króla i jego małżonki oraz licznych gości, kościół Wang został poświęcony.
Dla informacji, po śmierci hrabiny von Reden, obok „norweskiego” kościoła wmurowano kamień z inskrypcją dziękczynną wykonaną ręką pruskiego władcy.
Nawiasem mówiąc, w tym samym czasie na Śląsku miało miejsce inne ważne wydarzenie kulturalne i społeczne: rozpoczęto druk Biblii Jeleniogórskiej. Friederike pracowała nad tym projektem od lat trzydziestych, ale musiał on zostać odłożony ze względu na przyjazd emigrantów z Zillertal. Hrabina otrzymała pierwsze strony przyszłego wydania na początku 1842 roku, ale proces został zakończony dopiero w 1844 roku. Na polecenie króla nową Biblię rozesłano do wszystkich szkół na Śląsku.
Żyć, aby uczynić świat lepszym miejscem
Co jeszcze zrobiła Friederike von Reden w tych latach? Tworzyła nowe miejsca pracy dla lokalnych mieszkańców. Na przykład w 1843 r. zainicjowała budowę fabryki rękawiczek, która zatrudniała około dwóch tuzinów kobiet. Później firma się rozrosła.
Następnie na prośbę hrabiny, która chciała pomóc potrzebującym tkaczom, król zamówił pościel do pałacu w Mysłakowicach o wartości 1800 talarów. Następnie otrzymał pokaźne zamówienie na meble. Hrabina z kolei zapewniła tkaczom pracę na długi czas, pozyskując duże kontrakty z Berlina na tkaniny lniane.

W sierpniu 1853 r. w Kengshütte (Chorzów) odsłonięto pomnik hrabiego von Redena z udziałem króla. Było to ostatnie spotkanie monarchy z hrabiną von Reden. W maju 1854 r., 2 dni po swoich 80. urodzinach, zmarła spokojnie w swojej posiadłości i została pochowana na terenie opactwa, obok swojego męża.