Królowa i władczyni Świętego Cesarstwa Rzymskiego – Anna Świdnicka

Jeśli kiedykolwiek będziesz mieć szczęście odwiedzić praską katedrę św. Wita, w jej dolnym triforium, obok popiersia cesarza Karola IV Luksemburskiego, zobaczysz wizerunki jego czterech żon, z których dwie – Anna Świdnicka i Elżbieta Pomorska – były władczyniami Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

W tym artykule na stronie wroclawanka.eu opowiemy Ci o krótkim, ale barwnym życiu córki księcia Henryka II Piasta Świdnickiego, Anny, która została królową, a następnie koronowaną cesarzową rzymską.

Sierota z wysokiego rodu

Bądźmy szczerzy, sieroty od dzieciństwa, zarówno Anna, jak i Elżbieta raczej nie przyciągnęłyby uwagi dworu cesarskiego, gdyby nie ich bliskie relacje z władcami na poziomie Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego.

Elżbieta Pomorska była wnuczką Kazimierza Wielkiego, który wychował ją i jej młodszego brata po śmierci ich matki. Jeśli chodzi o Hannę Świdnicką, to była ona wnuczką Kunegundy Łokietkówny, córki polskiego króla Władysława Łokietka, a po śmierci rodziców znalazła się na węgierskim dworze w Budzie. Tam otrzymała wykształcenie odpowiednie do poziomu osób z jej otoczenia, nauczyła się manier i zachowania.

Nawiasem mówiąc, w pierwszej połowie XIV wieku dwór królewski w Budzie uchodził za jeden z najbardziej luksusowych w Europie i wyróżniał się doskonałą szkołą etykiety.

Ogólnie rzecz biorąc, Anna otrzymała tutaj wszystko, co mogło być przydatne dla przyszłej rzymskiej cesarzowej, po czym droga do świata wysokiej polityki w średniowiecznej Europie stanęła przed nią otworem.

Małżeństwo z rozsądku

Kluczowym wydarzeniem, które przybliżyło Annę do korony królewskiej i cesarskiej, był traktat sukcesyjny podpisany w 1350 r. przez jej bezdzietnego wuja Bolka Małego z jednym z najpotężniejszych władców tamtych czasów, królem Czech i Niemiec, Karolem Luksemburskim. Bolek Mały miał własne oczekiwania wobec tej umowy, ale Karol Luksemburski, dzięki dokumentowi podpisanemu z wujem Anny, mógł legalnie włączyć księstwa świdnickie i jaworskie do swojego państwa.

Zgodnie z umową zawartą między Bolkiem Małym a władcą Czech i Niemiec, jedenastoletnia Anna została poślubiona synowi Karola, księciu Wacławowi. Dokument stanowił również, że w przypadku śmierci Bolka i braku jego bezpośrednich spadkobierców, jego ziemie zostaną odziedziczone przez Annę i jej dzieci. Ponadto Bolek obiecał sprowadzić swoją siostrzenicę z Budy na dwory w Świdnicy i Pradze, gdzie mieszkał jej narzeczony.

Należy zauważyć, że plan ten nigdy nie doszedł do skutku. Z jakiegoś powodu Bolek nie spieszył się z zabraniem dziewczynki z Węgier, a kilka miesięcy później dwuletni Wacław zmarł, a umowa straciła sens.

Ślub z…teściem

Po śmierci jedynego spadkobiercy króla Czech i Niemiec przyszłość Anny, która już wcześniej wydawała się pewna, znów stała się niepewna. Wkrótce jednak sytuacja się wyjaśniła i to w nieoczekiwany sposób. W lutym 1353 r. Karol Luksemburski, który niedawno pochował swojego jedynego spadkobiercę, stracił żonę. Kilka tygodni po jej śmierci ogłosił chęć… poślubienia Anny.

Ślub czternastoletniej pięknej księżniczki ze Świdnicy z jej trzydziestosiedmioletnim „teściem” odbył się w Budzie w maju 1353 r. W uroczystym wydarzeniu wzięło udział wielu wpływowych europejskich królów, krewni Anny, a także liczni książęta i szlachta z Wenecji. Tak ogromna liczba utytułowanych gości mówiła o jednym – Karol Luksemburski poślubił księżniczkę godną tytułu królowej, pomimo prowincjonalnego wizerunku dynastii Piastów. Ważną rolę w tym związku odegrało znakomite wykształcenie Anny i pokrewieństwo Bolka Małego z najbardziej autorytatywnymi dworami w Europie.

Patrząc w przyszłość, możemy powiedzieć, że małżeństwo to okazało się szczęśliwe pod każdym względem. Karol Luksemburski miał nijaki wygląd, ale z natury był miłym człowiekiem, a Anna nigdy nie cierpiała z powodu jego złego humoru. Co więcej, od pierwszych chwil podbiła króla swoją inteligencją i urodą, a narodziny jej spadkobiercy, przyszłego króla Niemiec i Czech Wacława IV, uczyniły ją jedyną i ukochaną kobietą wszechpotężnego monarchy.

Korona cesarska

28 lipca 1353 r. Anna Świdnicka została prawowitą królową Czech. Została osobiście koronowana przez arcybiskupa praskiego Arnosta Pardubickiego. W lutym 1354 r., pod przewodnictwem arcybiskupa Kolonii Wilhelma von Gennepa, została namaszczona na władczynię Czech i Niemiec w Akwizgranie. Jednak, jak pokazał czas, był to dopiero początek. Wkrótce miała zdobyć szczyt, który nigdy wcześniej nie został osiągnięty przez członka rodziny Piastów.

W 1355 r. Anna udała się do Włoch z dwutysięczną świtą, by spotkać się z mężem, który czekał na nią w Awinionie. Tam para miała zostać koronowana na cesarza i cesarzową Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Ceremonia odbyła się w Niedzielę Wielkanocną, 5 kwietnia. Koronacja, w której uczestniczyli legaci papieża Innocentego VI i której przyglądał się tłum szlachty i obywateli, rozpoczęła się od procesji Karola w towarzystwie szlachty, rycerzy i duchowieństwa do Zamku Świętego Anioła. Przed kościołem Santa Maria in Turri, król spotkał się z kardynałem Pierre de Colombier, który eskortował go do Bazyliki Świętego Piotra. Tam przyszły cesarz złożył przysięgę obrony papieża i kościoła, a następnie, leżąc, modlił się przez długi czas przy trumnie świętego Piotra Apostoła.

Następnie koronowana para podeszła do ołtarza, gdzie kardynał namaścił ich świętym olejem. Kiedy zasiedli na tronach, odbyła się uroczysta msza, podczas której przed centralnym ołtarzem Karolowi Luksemburskiemu, który teraz nazywał się Karolem IV, nałożono na głowę koronę cesarską. Następnie koronowano Annę.

Po mszy para cesarska przejechała na białych koniach w kierunku Lateranu przy aplauzie i wiwatach publiczności, przy akompaniamencie setek dzwonów kościelnych, na uroczysty bankiet.

Można się tylko domyślać, co czuła i myślała podczas koronacji w Awinionie Anna Świdnicka, której skromne pochodzenie nie pozwalało nawet marzyć o takim awansie.

Jednocześnie wrodzony obowiązek i odpowiedzialność za kontynuację dynastii, które wyróżniały Annę przez całe jej życie małżeńskie, pozwalały mieć nadzieję, że tak niezwykła osoba w końcu stanie się prawdziwą cesarzową. Nawiasem mówiąc, w pełni wypełniła swój obowiązek wobec dynastii. 26 lutego 1361 roku Anna urodziła kolejnego następcę tronu, Wacława. To jeszcze bardziej wzmocniło jej pozycję na dworze, gdzie była już bardzo lubiana.

Warto zaznaczyć, że Anna cieszyła się szacunkiem nie tylko rodziny i króla, ale także papieża Innocentego VI, z którym prowadziła ożywioną korespondencję. Ponadto, pomimo młodego wieku, utrzymywała ona bliskie kontakty z tak znamienitymi ludźmi epoki jak Francesco Petrarka czy przedstawiciele wpływowej szlachty na europejskich dworach.

Niestety, tak czy owak, ale stanie się tak, jak zechce Bóg.  Ambitne plany cesarzowej runęły w jednej chwili. W lipcu 1362 roku Anna Świdnicka zmarła podczas trzeciego porodu, a jej dziecko nie przeżyło. Miała zaledwie dwadzieścia trzy lata.

Co ciekawe, nową żoną cesarza wkrótce została kuzynka Anny, Elżbieta Pomorska. Urodziła ona wiele dzieci Karolowi Luksemburskiemu, ale pod każdym innym względem daleko jej było do poziomu swojej poprzedniczki. Według wspomnień jej współczesnych, Elżbieta nie miała nawet ułamka charyzmy i talentu Anny Świdnickiej, by zabłysnąć w świecie polityki.

....