Wrocław był znany w średniowieczu jako duże miasto europejskie. Wzbogaciło kulturę Polski nie tylko wspaniałymi gotyckimi budynkami, ale także znanymi mistrzami i ich dziełami. Tak więc moda na wyroby ze złota była podyktowana wrocławskim złotnictwem. Dzięki niemu miasto zyskało sławę daleko poza granicami Dolnego Śląska. Jest to najsłynniejsze rzemiosło artystyczne w regionie, założone w XIII wieku, pisze wroclawanka.eu.
Ośrodek złotnictwa
Wrocławska gildia złotnicza została założona w 1263 roku. W tym czasie do miasta przybył mistrz Johannes. Specjalizował się w wyrobach dla kościoła, zamożnej elity, książąt. Gildia istniała do 1893 roku. W tym czasie moda na złoto była rozpowszechniana przez 1352 rzemieślników.
W latach 80. XIV wieku we Wrocławiu mieszkało 12 tys. osób. Wśród nich złotnikami było 29 osób. Każdy miał kilku asystentów i jednego ucznia. Wrocławskie wyroby złote charakteryzowały się tym, że na koszach lub nóżkach kielicha umieszczano medaliony ze specjalnego szkła z postaciami świętych.
Na początku rzemieślnicy nie oznaczali swoich produktów. Można je było rozpoznać po charakterystycznych rzeźbach. Oficjalnie znakowanie wyrobów rozpoczęło się 8 lutego 1539 roku. Była to litera „W” w owalu i ze znakiem rzemieślnika z boku. W 1677 znakowanie zmieniło się na wizerunek głowy patrona miasta – Jana Chrzciciela.
I choć przez ponad 600 lat wrocławscy złotnicy otrzymywali zamówienia od różnych instytucji, magnatów i bogatych mieszczan, głównymi nabywcami i dystrybutorami mody na wrocławskie złoto był kościół katolicki. Byli to najbogatsi mecenasi złotnictwa w mieście. Większość wyrobów ze złota była używana podczas liturgii.
Wrocławscy złotnicy rozszerzali swoje umiejętności poza Dolny Śląsk: Europa Zachodnia, Armenia, Czechy, Austria i Węgry. Wrocławskie wydobycie złota było tak popularne, że mistrzowie z Dolnego Śląska kształcili uczniów z Całej Europy. W tym z takich ośrodków złotnictwa jak Augsburg i Norymberga.

Znani złotnicy
Wrocław był bogaty w złotników. To oni określali charakter tego rzemiosła. Na przykład Oswald Rothe był mistrzem już w 1503 roku, kiedy gotyk zyskał na popularności. To on był autorem relikwiarza herbowego św. Stanisława z 1507 roku, w kształcie ręki. Andreas Heidecker stworzył relikwiarz herbowy św. Jadwigi w 1512 roku. Biżuteria znajdowała się w kościele Św. Krzyża.
Odrodzenie i manieryzm znalazły swoje uosobienie w pracach wybitnych złotników Paula Nitscha i Kacpera Pfistera, którzy pracowali dla wrocławskiej katedry. Jacob Hedelhofer i Mattias Sbarsky byli przedstawicielami jubilerów epoki baroku. Urodzili się odpowiednio w Warszawie i Lwowie.
Przedstawicielami złotnictwa okresu rokoko był Georg Nawarra, którego najsłynniejsze dzieła znajdują się w Zamościu. Carl Gottried Haase, Christian Friedrich Mentzel, Johann Gottried Okrusch również byli znani jako dobrzy mistrzowie złotnictwa.
W XIX wieku było 251 mistrzów złotniczych. Dzielili się na dwie grupy. Pierwsza reprezentowała Klasycyzm: Dawid Gottlieb Raudner, Robert Haertet i inni. Druga grupa wyróżniała się tym, że nadała dziełom sztuki jubilerskiej szczególną eklektyczną formę.
W XIX wieku rosło również zapotrzebowanie na wyroby ze złota. Pod koniec XIX wieku masowo zaczęły się otwierać firmy jubilerskie. Następnie pojawiły się już fabryki masowej produkcji wyrobów srebrnych i galwanicznych. I się okazały o wiele tańsze. Dlatego branża ta szybko wyparła ręczne wytwarzanie wyrobów ze złota. W ten sposób ostatecznie zaprzestano finansowania tego rodzaju rzemiosła. Zaczęły obowiązywać zasady wolnego rynku, co wywołało upadek wrocławskiego złotnictwa.
W dzisiejszych czasach wyroby wrocławskich jubilerów są bardzo chętnie kupowane w Europie i USA. W okresie międzywojennym we Wrocławiu działało 80 firm i dużych warsztatów jubilerskich. Rękodzielnictwo złotnicze uprawiano już tylko na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Przed I wojną światową miała własną pracownię jubilerską, którą prowadził wybitny rzeźbiarz Theodor von Gosen.
Po 1945 roku zmieniła się władza w Polsce. Na Dolnym Śląsku zniknęła cała fabryczna produkcja tej specjalności. Niektóre spółdzielnie rzemieślnicze próbowały osiągnąć dawną produkcję wyrobów ze złota i ich wartość artystyczną. Jednak bezskutecznie.

Skarb z Bremy
Wrocławska historyczka sztuki Ewa Pluta, pracująca w Muzeum Miejskim we Wrocławiu, opowiedziała o najcenniejszym skarbie jubilerskim miasta z Bremy. To historia powojennego polskiego muzealnictwa i wyjątkowych talentów wrocławian.
Jak wspomniano powyżej, w czasach baroku i renesansu wrocławscy złotnicy dyktowali modę na wyroby złote daleko poza granicami Dolnego Śląska. Rzemieślnicy pracowali na zamówienie bogatych rodzin królewskich, arystokratów i zbiorów muzealnych. Niestety w czasie II wojny światowej prawie wszystkie artefakty Wrocławskiego złotnictwa zostały utracone. Do pewnego czasu.
Pewnego dnia pracownik Muzeum zbierał się na Targi w Maastricht. Wystawiła tam niemiecka galeria z Bremy, która posiadała kolekcję wrocławskich złotników z czasów renesansu. Kolekcja klejnotów była duża, wyjątkowa, unikatowa i droga.
Koszt zakupu produktów był rzeczywiście wysoki. Dlatego po powrocie z Holandii koledzy zastanawiali się, skąd wziąć pieniądze na ten dzieło sztuki wrocławskiego złotnictwa. Personel zrozumiał, że trzeba zaangażować społeczeństwo. Odzyskanie takiego skarbu z Bremy było ważnym celem dla Muzeum.
Zbiórka się rozpoczęła, ludzie dobrze zareagowali i przyłączyli się do akcji. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz obiecał, że dołoży drugie tyle pieniędzy, ile zbiorą mieszkańcy. Do akcji dołączyły nawet przedszkolaki. Dzięki pomocy wszystkich zainteresowanych wrocławskie Muzeum wykupiło kilkadziesiąt unikalnych elementów zastawy stołowej.
Tak, złote akcesoria pełniły bardziej funkcję dekoracyjną niż użytkową. Ewa Pluta mówi, że rzeczy były bardzo cenne dla historii Wrocławia. To wielkie szczęście, że udało się odkupić wyjątkowy zdobiony kubek z pokrywką, dzban na wino i 12 łyżek apostolskich.
Najstarsza odznaka policyjna
Na odznace znajduje się herb Wrocławia i to jedno z jego najwcześniejszych przedstawień, bo pochodzi z około 1540 roku, a herb został nadany dziesięć lat wcześniej. Postanowiono nim przyozdobić miejsca i przedmioty związane ze służbą na rzecz magistratu.
Odznakę muzeum udało się wykupić w 1970 roku. Kosztowała tyle, ile mały FIAT. Insygnia są otoczone ornamentem. To właśnie zdezorientowało pracowników DESA. Podpisana została jako XIX-wieczny herb Wrocławia w ornamentalnym otoku. Kustosza wrocławskiego muzeum zastanawiało, że jest chyba starsza. Jak się okazało, herb pochodził z renesansu.
Sfotografowano ją na okładkę wydawnictw z lat 30. XX w. jako odznakę policji miejskiej. To najstarsza odznaka służb porządkowych, jaka istnieje na terenie Polski. Przed wojną było ich więcej, zachowała się jedna.

Cenny byk
Proces pozyskiwania najstarszych przedmiotów złotnictwa rozpoczął się w XIX i XX wieku. Na przykład ponad 200 zabytków wrocławskich złotników Bractwo z Zwingeru przekazało na przechowanie do Śląskiego Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytności w 1896 roku. Właścicielami pozostawało Bractwo. Nie chcieli stracić praw do tych skarbów i spodziewali się zachować do nich dostęp.
Jedno wydarzenie bardzo oburzyło lokalną opinię publiczną. Przypadkowo sprzedali jeden z klejnotów gildii złotników. Był to srebrny kufel w kształcie byka z 1600 roku. Wykonał go znany augsburski złotnik Elias Zorer. Po wystawie złotniczej we Wrocławiu w 1905 roku kufel trafił do Berlina, a następnie do muzeum w Karlsruhe.
To, że ta wyjątkowa rzecz wrocławskiego złotnictwa sprzedana poza Śląskiem, wrocławianie uznali za skandal. Boleśnie, ale ten kufel nigdy nie został ponownie odkupiony. Od tego czasu podejmowano próby nabycia wszystkich pamiątek złotniczych. Zostały zebrane przez lokalne cechy, bractwa i korporacje zawodowe, aby przekazać je do zbiorów muzealnych.
Po 1905 roku zabytki Bractwa Strzeleckiego z Zwingeru przekazano do wrocławskiego muzeum. Są bezcenne dla kultury Śląska. Niestety słynny byk do Wrocławia nigdy nie wrócił. Miasto tak straciło jeden z najcenniejszych i najbardziej niezwykłych „naczyń uciesznych”. Byk pozostaje ozdobą kolekcji Badisches Landesmuseum w Karlsruhe. Inny, podobny byk tego samego złotnika znajduje się w Kassel w Hesji.