W 1989 roku na świecie miały miejsce znaczące przemiany geopolityczne. Zmiana ustroju w Polsce wpłynęła także na modę i styl. To był okres marzeń i nadziei na lepszą przyszłość, ekscytującego oczekiwania i całkowitej niepewności, pisze portal wroclawanka.eu. Ta zmienna emocjonalna atmosfera odegrała pewną rolę w modowych preferencjach Polaków. Jakie nowe trendy w modzie panowały w Polsce w okresie transformacji – opowiada culture.pl.
Radykalne i dynamiczne zmiany
Patrząc na polską modę z okresu transformacji, można odnieść wrażenie, że przeglądamy stary album szkolny. Pierwsza myśl: „Ależ oni wszyscy są zabawni! A wtedy uważali się za bardzo fajnych!”. Widać świeżość, odwagę, entuzjazm i trochę ekscytacji. Ale jednocześnie widać niepewność i niepokój: „Jak to poprawnie nosić? Czy nie jest to zbyt wulgarne i zarozumiałe? Może lepiej założyć stare, sprawdzone rzeczy?”. Wyrazy twarzy i postawy wyglądają jak zaczerpnięte z filmów i seriali. Wszyscy przypominają licealistów, którzy chcą wyróżnić się z tłumu, ale jednocześnie pozostać częścią ogółu. Społeczeństwo polskie próbowało przystosować się do nowej rzeczywistości i kapitalizmu i jak najszybciej zrzucić bezbarwny i niczym nie wyróżniający się radziecki strój. Niektórzy badacze łączą trendy mody tego okresu z pojawieniem się klasy średniej.

Dress code zmieniał się bardzo dynamicznie i nieprzewidywalnie. Coś szybko stawało się krzykiem mody, a po krótkim czasie już uważane było za zły ton i zły gust. Pamiętacie telefony komórkowe wielkości cegieł, walizki z kodem szyfrowym, malinowe marynarki? Kiedyś były symbolem sukcesu, ale w krótkim czasie stały się przedmiotem żartów.
Historyk kultury Magda Szcześniak w książce „Normy widzialności. Tożsamość w czasach transformacji” analizuje związek mody z przynależnością klasową na przykładzie skarpetek: „Na początku transformacji ustrojowej białe skarpetki symbolizowały nowoczesność, obycie i wysoki „potencjał biznesowy”, o tyle już pod koniec pierwszej połowy lat 90. stały się dowodem nieumiejętności stosowania się do zasad eleganckiego ubioru, synonimem wsteczności i obciachu. O przynależności do konkretnej grupy może świadczyć znajomość kodów i umiejętność ich rozpoznawania. Prawdziwi biznesmeni pod koniec lat 90. wiedzieli już, że „białych skarpetek nie wolno zakładać pod żadnym pozorem.”
Przeczytaj artykuł o polskiej modzie w czasach deficytu pod linkiem.

Złote czasy dla podróbek
Obecnie stosunek do podróbek jest raczej negatywny. Większość Europejczyków skłania się do kupowania oryginalnych produktów we wszystkich dziedzinach, w tym w branży modowej. Jednak na początku lat 90. Polaków niezbyt interesowała kwestia etyki w odniesieniu do marek i znaków towarowych. Najważniejsze było to, że ubrania w końcu stały się dostępne. Nie trzeba było już jechać na drugi koniec miasta w poszukiwaniu nowej koszuli czy pary adidasów, przepychać się na targu czy stać w kolejce do sklepów z odzieżą używaną. Kupowanie ubrań i butów przestało być problemem. Ponadto pojawiła się ogromna różnorodność, co było bardzo dziwne i niezwykłe dla byłych obywateli radzieckich. Dlatego kwestie marki i jakości zeszły na drugi plan.
W latach 90. polski rynek był pełen podróbek, ale nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie uważał tego za zły gust. Ludzie po prostu cieszyli się nową możliwością wyboru i kupowania tego, co im się podobało.

Świetnym przykładem tej tendencji jest polski film z tamtych czasów — „Pajęczarki”. Jedna z bohaterek, studentka akademii wychowania fizycznego, cieszy się, gdy dostaje adidasy marki „uma”. W innej scenie pojawia się w tych samych butach, ale już z logo „Puma”. To pokazuje, że w tamtych czasach Polacy nie przywiązywali dużej wagi do marek.
Tendencja ta zaczęła się zmieniać wraz ze wzrostem aktywności firm zagranicznych w Polsce. Z biegiem czasu logo zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Jednak w latach 1989-1990 Polacy prawie nie zwracali na to uwagi. Nieco później w społeczeństwie zaczęło szerzyć się przekonanie, że oryginały są lepsze od podróbek i nie chodzi tylko o wygląd. Potem rozpoczęła się rywalizacja między tym, co zachodnie (oryginalne, nowoczesne i po prostu lepsze), a tym, co wschodnie (niskiej jakości podróbki). Pojawiły się nowe wartości niematerialne, takie jak marka. Wizerunek marki jeszcze nie istniał, ale zaczął się wyraźnie objawiać wraz z pojawieniem się na polskim rynku polsko-włoskiej spółki Deni Cler w 1991 roku. Podobną strategię przyjęły inne polskie i zagraniczne firmy, które zaczęły pojawiać się na początku lat 90.: Hexeline, Big Star, Leo Lazzi, Gino Rossi, Americanos, Simple.
Targi mody
Takie pojęcie jak „rynek mody” wówczas w Polsce nie istniało. Zwykli ludzie mieli w co się ubrać, ale osobom zawodowo związanym z modą, czyli stylistom, projektantom, dziennikarzom, było to bardzo trudne. Bardziej odpowiednie dla tego okresu jest określenie „targi mody”. Przecież we wszystkich byłych republikach ZSRR na początku lat 90., cała moda była tam skoncentrowana. Sprzedawano tam odzież niskiej jakości, szytą w pośpiechu przez małe firmy, które dobrze na tym zarabiały.

W polskich zakładach często szyto również odzież i obuwie dla firm zachodnich, a odzież zachodnią przerabiano na rynek polski. Jednym z takich przykładów była firma z Bytomia, która realizowała zamówienia dla kilku zachodnich marek, w tym znanej francuskiej firmy Guy Laroche. W eleganckie garnitury francuskiego Guy Laroche byli ubrani biznesmeni z całej Europy, USA, Libanu, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej, a szyto je w zwykłej fabryce w Polsce.
Do polskich sklepów trafiały także produkty kierowane na rynek zachodni, ale tam nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Po pierwsze, klientów odstraszała cena, ponieważ była ona nieco droższa od zwykłych cen na targu. Po drugie, Polakom nie przypadł do gustu oszczędny, minimalistyczny styl, charakterystyczny dla zachodniej mody tamtych czasów. Ludzie pragnęli czegoś bardziej kolorowego i wyrazistego. Co najczęściej robili lokalni właściciele szwalni? Kupowali dużą partię jakiegoś modelu z Europy, dodawali do niego kilka detali (mankiety, paski, guziki, wstążki itp.) i sprzedawali.

Listę najpopularniejszych sklepów z odzieżą używaną we Wrocławiu znajdziesz w artykule.
Wpływ seriali i magazynów modowych
Na kształtowanie modowych przyzwyczajeń w Polsce w latach 90. wpływały również magazyny wydawane w tamtym okresie. Najpopularniejsze z nich to: „Nowa Wieś”, „Zwierciadło”, „Przekrój”, „Twój Styl”. Często zamieszczano w nich zdjęcia przedrukowane z renomowanych europejskich czasopism, takich jak Brigitte, Burda, Elle, Gazie, Marie France. W ten sposób te magazyny stawały się dla polskich kobiet swoistym oknem na Europę. Zazwyczaj do krawcowych przychodziło się z wycinkami zdjęć, na podstawie których proszono o uszycie modnej europejskiej kreacji.

Moda w magazynach odgrywała wyjątkową rolę. Na przykład w „Nowej Wsi” rubryka poświęcona aktualnym trendom znajdowała się na tylnej okładce stronie. W dzisiejszych realiach rynkowych to właśnie tam publikowane są najdroższe i najbardziej prestiżowe reklamy.
„W tym sezonie zrobili się bardzo kolorowo. Poszczególne zestawy zarówno te wycieczkowe , wakacyjne, jak i odświętne, szokują kompozycją barw” – informowała dziennikarka w wydaniu z 11 czerwca 1989 roku, które ukazało się tuż po pierwszych częściowo wolnych wyborach.
Rubryka ta przedstawiała nowości zza żelaznej kurtyny. Dziennikarka, która miała dostęp do zachodnioeuropejskich magazynów, przekazywała ich treść tym czytelniczkom, dla których te wydawnictwa były niedostępne.

Innym czynnikiem wpływającym na kształtowanie mody w Polsce był formalny europejski dress code. Wymagania dotyczące ubioru w pracy były wprowadzane przez zachodnie korporacje. Mężczyznom nie wolno było przychodzić do pracy w dżinsach i swetrach, a kobietom zakazywano krótkich spódnic. Niektóre firmy wprowadzały dodatkowe ograniczenia, na przykład dotyczące tkanin w groszki, jaskrawych kolorów czy wielokolorowych nadruków.
Telewizja również odegrała pewną rolę. W Polsce ludzie zawsze lubili oglądać seriale, a z nich czerpali modne wzorce i starali się naśladować styl swoich idoli. Jednym z najpopularniejszych seriali była telenowela „Dynastia”. Styl jego aktorów często kopiowali pracownicy biurowi. Modne inspiracje czerpano także z „Santa Barbara”, „Poirot Agathy Christie”, „Beverly Hills” i innych. Młodzież zaś bardziej kierowała się tym, co pokazywał kanał MTV.